Jak to się mówi

10 nazw marek, które źle wymawiasz

Kiedyś zapytałam w ankiecie na InstaStories, czy uważacie, że marki, których wymowa wcale nie jest oczywista (bo np. są francuskie, a we francuskim jak wiemy czyta się połowę z tego, co jest napisane, i to zupełnie inaczej, niż jest napisane) powinny przy okazji wejścia na polski rynek uczyć odbiorców ich poprawnej wymowy.

Wynik mnie nie zdziwił: ponad 90% przyklasnęło temu pomysłowi. No bo o ile łatwiej byłoby nie kręcić, nie kombinować za każdym razem, kiedy ktoś spyta „O, ale super, skąd to masz?”, tylko pewnym głosem powiedzieć nazwę sklepu wiedząc, że pytający również ją zrozumie.

Oczywiście poniższa lista 10 nazw nie jest wyczerpująca, dlatego na pewno powstaną kolejne części tego wpisu. I chociaż nosiłam się z zamiarem napisania tego typu artykułu od początku istnienia bloga, to ostatecznie do zmierzenia się z nim natchnął mnie pan, który uporczywie powtarzał „ąszą”.

No bo przecież wiadomo, że francuski jest taki ą ę, więc jeśli „Auchan” jest francuski, to na pewno jedyną słuszną wymową jest „ąszą”. Słyszałam taką wersję pierwszy raz i bardzo mi się spodobała. Tak że poza poniższymi dziesięcioma pozycjami w bonusie dorzucam jeszcze [oszą], z akcentem na ostatnią sylabę. 🙂

LAMBORGHINI

Mimo że coraz częściej zdarza mi się słyszeć poprawną wersję wymowy, czyli [lamborgini], to w świadomości Polaków nadal króluje „lambordżini”, nawet wśród fanów motoryzacji. I chociaż bardzo chcemy z tego „ghi” zrobić „dżi”, to jednak we włoskim ten zlepek czytamy po prostu jako [gi]. A żeby było prościej, to [dżi] mówimy wtedy, kiedy jest napisane „gi” (tak jak np. w imieniu Giovanni). Logiczne, prawda?

HUAWEI

Odkąd twarzą marki stał się Robert Lewandowski a Huawei wypłynął na szerokie wody marketingu w Polsce, już coraz mniej osób ma wątpliwości co do poprawnej wymowy tej nazwy.

Pamiętam jednak, że na początku ich obecności, czy też popularności, na polskim rynku, bywało różnie: hujawej, hjułałej, hiułi – co dział sprzedaży, to inna wymowa. A czytamy po prostu [hłałej].

Co ciekawe, sama firma upowszechniła amerykańską wymowę „łałej”, mimo że w mandaryńskim to początkowe „h” powinno być wymawiane.

LEROY MERLIN

Zielone Obi, Lerton Merton, Liroj – to tylko niektóre przykłady tego, jak Polacy radzą sobie z trudnymi (chyba najczęściej właśnie francuskimi) nazwami.

A ta poprawna wersja? [lerła merlę].

Ciekawostka: nazwa hipermarketu wzięła się od nazwisk pary założycieli: Adolphe’a Leroy i Rose Merlin.

PEUGEOT

Kolejna francuska nazwa, z którą „jakoś sobie radzimy”, najczęściej trochę ją spolszczając i czytając „peżot”. A tymczasem, jak to często bywa we francuskim, z 7 liter w zapisie, w wymowie zostają nam 4. 😉 „T” jest nieme, więc powinniśmy czytać [peżo], z akcentem na ostatnią sylabę.

YVES SAINT LAURENT

Pewnie miłośnicy luksusowych marek nie mają problemu z wymówieniem tej nazwy, ale dla pozostałych może to stanowić wyzwanie.

Mówimy [iw sę lorą], a nazwa pochodzi oczywiście od nazwiska założyciela.

WITTCHEN

O tej nazwie wspominałam już wielokrotnie w różnych miejscach. Wittchen to polska marka, założona przez pana Jędrzeja Wittchena. [Witchena], nie „łiczena” ani „witsiena”.

Na szczęście co jakiś czas Lidl przypomina poprawną wymowę w swoich reklamach, kiedy to przypada coroczna bitwa o skórzaną torebkę łiczena.

BONPRIX

W tym przypadku (znowu francuski!) marka trochę pomaga w naprowadzeniu na właściwą wymowę – [bąpri], bo ich hasło to „Bonprix, it’s me”. No więc żeby się rymowało, trzeba przeczytać „pri” a nie „prix” (bo jak już ustaliliśmy przy okazji wpisu o listopadowych (do)słownych perełkach, to, co rymowane, lepiej wchodzi).

Z drugiej jednak strony, podając w reklamach adres strony internetowej, lektor czyta BONPRIKS, ale rozumiem, że to po to żeby nikt w wyszukiwarkę nie wpisał „bąpri.pl”.

APPLE

To jabłko jest traktowane wyjątkowo wybiórczo, bo nawet ludzie, którzy na owoc mówią poprawnie, czyli [æpl], z nazwy marki robią już „ejpl”. A przecież to jedno i to samo jabłko.

GOOGLE

Nazwa, która zarówno w języku angielskim, jak i w polskim (choć na razie potocznie) doczekała się powstania czasownika: google’ować (guglować?). To chyba utrwaliło poprawną wymowę – [gugl] – bo jeszcze kilka lat temu często słyszało się wersje „gogle” albo „gugle”.

Ciekawostka: firma miała nazywać się „googol” (liczba zapisywana jako 1 i sto zer), ale przez błąd ortograficzny jednego z założycieli zakupiono domenę Google.com.

L’OCCITANE

To właśnie jedna z tych nazw, o których myślałam pisząc wstęp do tego artykułu. Bo ilu klientów (w tym przypadku chyba głównie klientek), tyle wersji jej wymowy. Słyszałam już „włoskie” loczitane, „francuskie” lositą, a niektórzy w ogóle nie wiedzą, jak się za nią zabrać.

Właściwa wymowa to [loksitan], z akcentem na ostatnią sylabę.

Jeśli macie problem z innymi nazwami, wpisujcie je w komentarzach – postaram się pomóc. Albo poszukajcie ich sami na fopa.edu.pl 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *