(Do)słowne perełki

(Do)słowne perełki – grudzień

Z lekkim noworocznym poślizgiem, ale jest – podsumowanie wyróżniających się haseł, zabaw słowem i marketingowych perełek grudnia. Możecie pomyśleć, że ten wpis będzie zdominowany przez świąteczne kreacje i ja też tak myślałam, dopóki nie zebrałam moich ulubieńców z minionego miesiąca. Okazuje się, że do plebiscytu załapały się zaledwie dwa okołoświąteczne hasła, a cała reszta to po prostu „zwykłe życie”. Nie przedłużając, bo na pewno umieracie z ciekawości, zapraszam do lektury.

Żartowałam, jeszcze zanim przejdziemy do konkretów, chciałabym napomknąć o fejsbukowej grupie, którą stworzyłam dla wszystkich pasjonatów (albo hejterów) reklamy i nie tylko. Dzielimy się tam fajnymi, zabawnymi, ale też sucharowymi i nietrafionymi odkryciami z kategorii (do)słowne perełki. Tak że zapraszam wszystkich chętnych -> grupę znajdziecie tutaj.

OFIAROMAT

Kiedy w mediach trwała dyskusja o nowych kierunkach digitalizacji społeczeństwa i oczy ekspertów nieśmiało skierowały się na – bądź co bądź – nieco staroświecką instytucję, jaką jest Kościół, większość z nas pewnie uśmiechnęła się pewnie pod nosem z pobłażaniem.

No bo ok, podobno we Francji ktoś kiedyś widział terminal płatniczy w koszyczku na zbieranie ofiary, no ale po pierwsze Polska to nie Francja (a jużci), a po drugie kto by dobrowolnie zrezygnował z tego nerwowego szukania zmiętej dwudziestki w kieszeni kurtki i tego miłego brzękania monet wrzucanych na tacę.

Aż tu nagle, wjeżdża on, cały na biało – OFIAROMAT. I to nie byle jaki. Z opcją zmiany języka, z opcją wyboru celu darowizny. No, proszę Państwa, jak nic po dwóch dekadach (tak, WIEM, że to dopiero za rok) XXI wiek zapukał również do masywnych drzwi kościoła.

MŁODZIEŻOWE SŁOWO ROKU 2019

Początek grudnia (czy ktoś to jeszcze pamięta?) upłynął w internetach pod znakiem rozstrzygnięcia plebiscytu na młodzieżowe słowo(a) roku 2019. Jeśli ktoś przeżył cały grudzień pod pierzynką niczym wigilijne śledzie i ominęło go to szaleństwo, przypominam wyniki: alternatywka, jesieniara, eluwina. Nie musicie ich rozumieć, ale ciekawscy mogą zgooglować. „Dorosłymi” słowami roku 2019 zostały „klimat”, „LGBT” i „feminatyw” – te raczej rozumiecie, i dobrze.

Tak więc jak to zazwyczaj bywa przy okazji tematów opanowujących nagle internet, tak i w tym przypadku do wyścigu na najlepszy RTM (real-time marketing), stanęły marki. A, jak może wiecie, marki które nie są Boltem i Netfliksem (i jeszcze paroma innymi), średnio sobie radzą na głębokich wodach młodzieżowego języka. Dlatego za komentarz do tej całej sytuacji niech posłuży poniższy mem.

LODOWISKO W GALERII MŁOCINY

Tu konieczny jest kontekst, więc najpierw wstawiam obrazek:

Po pierwsze: reklama ta wisiała na billboadach, i to, co jest przy gwiazdce, naprawdę było trudne do przeczytania „na szybko”, podczas jazdy samochodem.

Po drugie: jak to, co jest przy gwiazdce, ma się do tego zdania, przy którym jest gwiazdka? W sensie, że musisz przeczytać na stronie, dlaczego zapiera dach? No w sumie tak, to hasło jest na tyle dziwne, że rzeczywiście bez doczytania szczegółów można go nie zrozumieć. (Dla ciekawskich: chodzi o to, że lodowisko jest na dachu galerii. Yup).

Po trzecie: liczba gier słownych na m2 została stanowczo przekroczona. Najpierw „zapiera dach”, potem „poślizgasz się ze szczęścia” (które, nota bene, za każdym razem kojarzy mi się z „posikasz się ze szczęścia). Too much is too much.

ŚWIĘTNA KAMPANIA

Gry słowne z użyciem słów „święta, mikołaj, choinka” itd. były w tym sezonie reklamowym tak pewne, jak wigilia bez śniegu. Aż jestem zdziwiona, że było ich tak mało – niestety tym królowały przeróbki piosenek świątecznych. Polecam zwłaszcza tę o wzdęciach i gazach śpiewaną na melodię „We wish you a merry Christmas”. Nie, żartuję, nie róbcie sobie tego.

Niektórzy marketerzy jednak nie zawiedli, i od połowy listopada do końca roku na wszystkich nośnikach reklamowych mogliśmy się cieszyć „świętnymi okazjami” od Orange. Uf.

PRZYLEPCORZEP i CZYŚCIWO PAPIEROWE

Na koniec wrzucam dwie rzeczy, które są niby zwykłymi nazwami zwykłych przedmiotów, a jednak wzbogaciły mój światopogląd. Bo już nie tylko rzep samoprzylepny (jak podpowiada Google) czy ręcznik papierowy. Teraz są przylepcorzep i czyściwo papierowe.

Z tymi niecodziennymi nazwami codziennych przedmiotów Was zostawiam, przypominam chętnym o dołączaniu do perełkowej grupy, pa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *