(Do)słowne perełki

(Do)słowne perełki – styczeń

Chyba już tradycją się stanie, że potrzebuję przynajmniej 10 dni, żeby ogarnąć, że trwa już kolejny miesiąc i warto zrobić podsumowanie poprzedniego.

Jako że styczeń i luty to miesiące reklam farmaceutyków i nie istnieją w tym czasie żadne inne produkty ani usługi (zrobiłam bardzo dokładne pomiary i wyszło mi, że ok. 80% spotów w blokach to leki/suplementy), to w tym zestawieniu NIE BĘDZIE ani jednego przykładu z tej branży. Jeśli będziecie odczuwać w związku z tym jakieś uwierające nienasycenie, możecie włączyć sobie dowolny kanał w przerwie reklamowej i ze spokojem stworzyć swój własny ranking najbardziej żenujących haseł i towarzyszących im obrazów.

Pochylmy się zatem nad styczniowymi perełkami, i – jak zawsze – nie jest to post pochwalny, tylko zbierający wyróżniające się czymś slogany, nazwy i kreacje. A wyróżniać się można, jak wiadomo, nie tylko w jedną stronę.

GINKODENT

Zdjęcie pochodzi z grupy AIE+ na Facebooku

Kiedy wrzuciłam to zdjęcie na InstaStories, komentarze były co najmniej tak dobre, jak sama idea tego biznesu. No ale czemu się tu dziwić – przecież ktoś sam się podłożył. Nie wierzę, że ludzie mogliby przejść obok tego obojętnie. I jeszcze to dziecko w zębie w logo…

RYŻ PARBOILED

Słuchajcie, to jest gruby temat. Bo okazuje się, że nie tylko Biedronka i firma Kupiec myślą, że „parboiled” = paraboliczny. Nie wiadomo, kto i kiedy wymyślił tę nieistniejącą zależność, ale jeśli już to czytacie, to zapamiętajcie proszę, że „parboiled” ma związek ze sposobem gotowania (ang. to boil – gotować), i nie jest to to samo, co „parabollic”, czyli o kształcie paraboli. No.

DEJA POO

Na to wspaniałe hasło natknęłam się szukając jakiegoś plakatu do domu, a konkretnie do łazienki gościnnej. Przyznajcie, że jest bardzo kreatywne i idealnie nadaje się do ponownego nawiązania rozmowy po wizycie gościa w toalecie – czyli wtedy, kiedy zazwyczaj albo szuka się na szybko nowego tematu, albo akceptujemy tę krępującą chwilę ciszy. A tak? Gość idzie, robi swoje, i wraca już z uśmiechem na ustach i gotowym komentarzem do sytuacji!

(Gdyby ktoś miał problem z doczytaniem, bo ewidentnie robiłam screena łyżką, tam niżej jest napisane „the feeling that you’ve heard this crap before”).

BOLT

Bolt pojawia się w wielu wpisach, no ale co mam zrobić, że prowadzą social media (a zwłaszcza InstaStories) w tak unikalny sposób, że po prostu musieli się tu znaleźć. Kontekst jest nieistotny, wrzucam tu tylko przykłady ich komunikacji, dystansu do siebie i znajomości „branżuni”.

Wiedzą, co napisać, żeby klienci ich lubili i zapamiętali, a marketerzy zatrudniali trzech kolejnych copywriterów, których pierwszym zadaniem będzie napisanie 10 przykładowych odpowiedzi do klientów na InstaStories.

POPCORN Z FILETA KURCZAKA

W sumie nie wiem, jaki tu dać komentarz, bo po prostu nie ogarniam tej nazwy. No bo to, że są różne popcorny – słone, słodkie, ostre, bbq i cholera wie, jakie jeszcze, to wiemy i akceptujemy (chyba, że ktoś prowadzi otwartą wojnę z innym popcornem, niż ten prawilny, słony z masełkiem, to też szanuję). Ale popcorn Z KURCZAKA? Nie, że o smaku kurczaka czy w kurczakowej panierce. Nie. Surowcem użytym do wykonania tej prażonej kukurydzy („popcorn”, hello) jest kurczak.

GLAMOUR BAGATELIZUJĄCE POŻARY W AUSTRALII

Słuchajcie, na koniec dość gorzki akcent, bo co jak co, ale nie spodziewałabym się, że Glamour, które przecież na prawo i lewo promuje – zgodnie z panującymi trendami – naturalne kosmetyki, filozofię less waste, dbanie o swoje ciało, no i raczej generalnie jest na czasie z „tą całą ekologią”, nagle wyjedzie z takim tekstem.

Zresztą, oceńcie sami.

Mimo wszystko mam nadzieję, że ten artykuł dostarczył Wam choć trochę przyjemnej rozrywki (GINKODENT na pewno). Polecam śledzić zarówno kolejne Perełkowe wpisy, jak i te pozostałe, bo może tam też znajdziecie czasem coś ciekawego dla siebie. Peace out!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *